racuchy

Drożdżowe racuchy z jabłkami

 

Kto ich spróbował, ten je uwielbia. Potwierdzone wielokrotnie.

Nasze Dzieci z pewnością będą je kojarzyły z okresem dzieciństwa. Racuchy pojawiają się w naszym domu często, zawsze wtedy, gdy mamy więcej czasu, czyli zazwyczaj na śniadanie w sobotę, czasem na kolacje. Są puszyste (językiem dzieci – puchate), syte i bardzo ciężko przejść obok nich obojętnie.

Czytaj…

6

Jak nie zepsuć sobie Świąt?


Święta Bożego Narodzenia uwielbiam absolutnie. I czekam na nie tak samo jak Ty. I jak dzieci. Na niepowtarzalną atmosferę, zapachy, dźwięk łamanego opłatka, kolęd, rozpakowywanych prezentów. Z niecierpliwością, radością. Jesteśmy już tak blisko, został dzień, kilkanaście roboczych godzin. Widzę oczami wyobraźni pięknie ubrane drzewko w dziesiątki lampek, mnóstwo prezentów pod choinką, zastawiony stół i te zapachy.. Widzę moich najbliższych, radosnych i szczęśliwych, że kolejny raz dane jest nam spotkać się w gronie powiększającym się rokrocznie solidniej. Widzę szczęście w czystej postaci, niemal jak z reklamy biżuterii. Błogostan? Jakby nie patrzeć – tak!
Ale zanim siądziemy do suto zastawionego stołu, zanim ubierzemy eleganckie ubrania, zanim padnie „Nareszcie, to już, zaczynamy” jest jeszcze tyle do zrobienia. Jest stres, bałagan, kalendarz pełen rzeczy zDONEowanych do odhaczenia, dużo takich „jeszcze tylko to i mogę iść spać”.

Czytaj…

3.

Polska służba zdrowia kontra my. Smutny nokaut, proszę Państwa

Szpital nie kojarzy się dobrze. Rękę sobie dam uciąć, że w grze skojarzeń ze szpitalem u Ciebie też pojawi się ból, przykry zapach, cierpienie, szarość. Ja też nie potrafię skojarzyć inaczej. I nie, nie mówię o tej cudownej sytuacji, kiedy na świat przychodzi Twoje dziecko. Mówię o tej sytuacji, kiedy musisz tam pojechać i uzyskać pomoc. Bo przecież lekarze po to są, by pomagać, prawda?

Czytaj…

fun

Rusz się! 9 powodów, by wreszcie zacząć

 

Wiem, najtrudniej jest zacząc. Gorzej, jesli się zaczyna pierdylion razy. I w kółko, i od nowa. Każdy poniedziałek, nowy miesiąc, rok to najlepsza pora by zacząć. No pewnie, wszystko przecież ma gdzieś swój początek. Ale jeśli minęło już tyle poniedziałków, że Ty już wiesz, że plany planami, a Ewa Chodakowska sobie, to jest znak sygnał, że zaczynamy. Jesteś gotowa? Ja już jestem. To dajesz, czekam na Ciebie. Czytaj…

Energetyczna dycha 2015

O bieganiu, mijaniu i 50 minut łamaniu. [Relacja z trasy]

Ten start planowałam kilka miesięcy. Data była idealna, pogoda raczej mogła dopisać niż się zepsuć. "Energetyczna dycha" to dla mnie szczególne wydarzenie. W zeszłym roku wystartowałam w drugiej edycji biegu pierwszy raz. Pierwszy ever. 

Czy długo się przygotowywalam? Czy wystarczająco dobrze? Wydawało mi się, że tak. Ale wszystko okazało się wyjść na wierzch w praktyce.  Czytaj…

IMG_7971

Nasi mali WIELCY bohaterowie

 

W sezonie niewiele jest takich weekendów, które spędzamy w Warszawie. Lubimy swoją wieś, swój drugi dom. Tam odpoczywamy. Mamy przestrzeń, której w stolicy nam najbardziej brakuje. I świeże powietrze, ogień w piecu, zawsze brudne buty. Ładujemy baterie na cały tydzień, nawet tygodnie. Znasz, to, pewnie też masz takie miejsce. Gdzie jest po prostu dobrze i czujesz, że żyjesz. Że potrafisz lepiej oddychać i dłużej pić kawę. Czytaj…

p1

Czas się przyznać. „Tak, jesteśmy beznadziejnie wygodni, tak, w sposób jawny wykorzystujemy swoje dzieci…”

 

Mamy dwoje dzieci. Mamy je od niedawna. Na tyle długo, aby je poznać, na tyle krótko, by nas stale czymś nowym zaskakiwały. Powiesz – norma, ja przyznam Ci rację.  Mamy też świadomość, że nie wychowujemy ich dla siebie. No dobra, szczególnie ja mam taką świadomość. Ja – matka. Inne matki synów na pewno się ze mną zgodzą, syna się wychowuje dla innej kobiety, albo mężczyzny. Koniec i kropka. Możesz się spierać i dyskutować. Nie przekonasz mnie. Nie mam z tym kompletnie żadnego problemu, że mój Młody będzie kiedyś Kimś Szczególnym dla Kogoś Innego Szczególnego. Że ten Ktoś będzie fajny, to jasne. Fajni ludzie dobierają się w pary. Stop, miałam przecież pisać o tym, jak potwornymi rodzicami z Monżem jesteśmy.

Czytaj…

1111

5 rzeczy, które pomogą Ci przetrwać poniedziałek

Poniedziałki nie są lubiane. Bolą i uwierają, jak za małe buty. Na wysokim obcasie! Gdyby się na tym skupić to możnaby rzec, że niedziela po południu to jak dla mnie prawie poniedziałek. W niedzielę wieczorem zaczynam myśleć, analizować, planować, roztrząsać. Pojawia się dupospięcie, stres i zamiast cieszyć się ostatnimi chwilami weekendu – popodam w małą paranoję. I dziś postanowiłam nie dać sobie wejść na łeb poniedziałkowi. Mówię DOŚĆ! Ostatecznie! Od dziś zamierzam się nie dać pokonać, niedzielo trwaj do piątku. Czytaj…